Pies, którego kiedyś miałam, nie znosił dzieci, co zwierzętom zdarza się dość rzadko. Okazało się, że kiedyś grupka chłopców zabawiała się, wrzucając przez nasz płot kapiszony, które wybuchały zwierzęciu pod łapami. W efekcie pojawiła się u niego wspomniana niechęć do dzieci i lęk przed strzałami, posunięty do tego, że biedny zwierzak potrafił podczas spaceru, usłyszawszy huk, jaki wydaje czasem samochodowy tłumik, zerwać się i pognać w stronę domu, niezależnie od tego, gdzie się znajdował. Żadne próby przywoływania nie wchodziły w rachubę. Pies był całkowicie głuchy na polecenia. Dostawszy się do domu wpełzał pod łóżko i wychodził stamtąd dopiero po kilku godzinach, gdy toczące się w domu normalne życie przytłumiło nieco straszne wrażenie.
Takie przeżycia jak te, których ofiarą padł mój pies, mogą wywrzeć decydujący wpływ na całe życie zwierzęcia. Jeżeli pies jest z natury twardy, będzie potrzebował więcej dramatycznych wydarzeń, by wpłynęły one na pojawienie się u niego zaburzeń. Psu miękkiemu wystarczy na ogół jedno.